Raj utracony

Jakiś czas temu słyszałam ciekawą teorię dotyczącą pogodzenia chrześcijańskiej wizji stworzenia człowieka z antropologiczną ewolucją. 14 milionów lat temu Afryka porośnięta była ogromnymi lasami i nieprzebytymi puszczami. Musiała wyglądać jak piękny ogród, bogaty we wszelkiego rodzaju pożywienie, zwierzęta i owoce. Wtedy też zaczął zmieniać się klimat na ziemi, a zmiany te były gwałtowne i bardzo szybko postępowały. Lasy zaczęły wysychać, zmieniły się w sawanny, powodując jednocześnie, że wszystkie stworzenia musiały zacząć przystosowywać się do nowych warunków. Jednocześnie w tym samym czasie, gdy jeszcze Afryka wyglądała niemal jak ogromny ogród Edenu, na tamtych terenach żyły pierwsze istoty z rodzaju człowiekowatych – Ramapiteki. Początkowo zamieszkiwały tylko drzewa i żywiły się głównie roślinami. W miarę zmian spowodowanych klimatem schodziły na ziemię, a żeby wyczuć lub zobaczyć niebezpieczeństwo – stawały na dwóch łapach. Do swojej diety włączyły również mięso, lecz była to głównie padlina. Ramapiteki nie potrafiły polować, nie posługiwały się żadnymi narzędziami, były najbardziej prymitywną wersją człowiekowatych. Po zmianie klimatu musiały zacząć się przemieszczać. Szukały takiego samego środowiska, w którym żyły wcześniej, lecz już nigdy go nie znalazły. Utraciły swój Raj.

Na pierwszy rzut oka teoria ta jest ciekawa, a nawet prawdopodobna. Wspaniały, piękny las dla Ramapieków musiał wydawać się istnym Rajem w tym sensie, w jakim myślimy o Edenie w dzisiejszych czasach. Nagła zmiana klimatu, której nie potrafiły zrozumieć, z pewnością musiała kojarzyć im się z rodzajem kary (choć wątpliwe, by Ramapiteki miały w ogóle jakiekolwiek pojęcie o nagrodach, karach czy grzechach, lecz na pewno musiały odczuwać strach, lęk i niepokój z powodu tak diametralnej zmiany). Wędrówka w poszukiwaniu pożywienia, schronienia i takich warunków, jakie miały wcześniej, można skojarzyć z bolesnym wygnaniem. Natomiast pamięć i tęsknota za tym, co było dawniej przynosiły coś na kształt marzeń o “ziemi obiecanej” – być może kiedyś, gdzieś odnajdą swój Raj.
Ale w tym miejscu nasuwają się pytania i wątpliwości. Wielu badaczy nie wierzy w istnienie Ramapiteków. Nie ma na to żadnego dowodu, nigdy nie odnaleziono żadnego szkieletu, który naprowadziłby nas na ślad istnienia takiego gatunku człowiekowatych. Teoria o istnieniu Ramapiteków powstała w celu zapełnienia “dziury” w teorii rozwoju i pochodzenia ludzi od małp. Według naukowców utrzymujących, że musiały istnieć, jest tak dlatego, że kolejne ogniwo w łańcuchu ewolucji – Australopitek – żył około 5 milionów lat temu. Między odnalezieniem jego szczątków, a szczątków małp, które żyły na ziemi więcej niż 12 milionów lat temu jest zbyt duża przepaść zarówno czasowa, jak i rozwojowa. Z tego też powodu przyjmuje się istnienie Ramapiteka jako formy pośredniej, najwcześniejszej i przejściowej pomiędzy małpami a rodzajem Homo.
Kolejna wątpliwość, jaka powstaje w moim umyśle (przyjmując zaocznie, że Ramapiteki istniały), to pytanie o to, jak te stworzenia rozumiały procesy, które się wokół nich działy, jak przekazywały sobie informacje o tym i w jaki sposób pamięć o tych wydarzeniach przetrwała? Nawet jeśli Ramapiteki potrafiły się ze sobą porozumiewać, to przetrwanie w pamięci takiej tradycji, poszukiwania utraconego raju czy smutku po “wygnaniu” musiałaby wymagać odpowiednich konstrukcji myślowych – chociażby myślenia abstrakcyjnego, rozpamiętywania czy nawet ustnego przekazywania sobie z pokolenia na pokolenie takich informacji. Wszak w teorii tej chodzi o to, że w pewien sposób ta opowieść przetrwała, choć w bardzo zmienionej formie, przekształconej właśnie przez przekazy ustne.
Wątpliwości ciąg dalszy – Ramapiteki wyginęły, były tylko jednym z wielu ogniw w ewolucji. Czy było możliwe, że miały jakikolwiek kontakt z innymi, bardziej rozumnymi gatunkami człekokształtnych? O ile Australopiteki mogły być wyższą formą Ramapiteków, o tyle przypuszcza się, że mogły istnieć osobno wykształcone rodzaje człekokształtnych (np. Homo Erectus). Jak w takim razie mogła przetrwać opowieść o utraconym Raju? I jak wyjaśnić w takim razie powstanie prymitywnych religii, czczenie sił przyrody i w konsekwencji rozwinięcie się politeizmu?

Profesjonalnemu badaczowi z pewnością nasuwa się jeszcze niejedno niełatwe pytanie i problemy, których ja nie zauważam. O takiej teorii usłyszałam jako o ciekawostce na zajęciach z Antropologii kulturowej. Moja wiedza w tym zakresie jest bardzo nikła, ale sam problem jest bardzo ciekawy. Osobiście uważam, że świata nauki nie da się pogodzić ze światem religii z tej prostej przyczyny, że zarówno metody, jak i cele oraz przedmioty obu tych dziedzin są zgoła różne. Jednak gdyby przyjąć, że Afryka sprzed 12 milionów lat naprawdę była Rajem dla pierwszych ludzi, których powołał Bóg i tchnął ich do ewolucji, to z Biblią można by to pogodzić tylko wówczas, gdyby przyjąć kolejną niemożliwą do uzasadnienia teorię – że ludzie, którzy miliony lat później przekazywali sobie i spisywali to wszystko, do czego natchnął ich Duch Święty, nie potrafili wielu rzeczy zrozumieć, a wiele innych spisywali bardziej symbolicznie, niż dosłownie. Może i tak było z historią o stworzeniu przez Boga świata i pierwszych ludzi oraz o wygnaniu z Raju?

Informacje na temat "Mickiewiczowskie widzenie natury w Panu Tadeuszu" znajdziesz tutaj

Tags: ,

  1. Anonymous’s avatar

    Ciekawe. Już kiedyś gdzieś czytałem o tym bo mam dziwne de javu.

    Zdziwiony blog jest dziwny, ale to chyba normalne.

    A zastanawiałaś się kiedyś czy zdziwienie może się powtarzać czy jest jednorazowe?

    Pozdrawiam Adr

  2. Milly’s avatar

    Cieszę się, że tu dotarłeś :-) Chyba na razie jesteś moim jedynym “czytaczem” i komentatorem.

    Możliwe, że o tym czytałeś, z tego co wiem jest to jakaś znana teoria. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie interesowałam się kwestiami antropologicznymi, ewolucją i tak dalej, ale na zajęcia z antropologii poszłam z ciekawości i jednak znalazłam tam na tyle ciekawych informacji, że postanowiłam się “kiedyś” (czyt. “jak będę miała chwilę czasu”) bliżej temu przyjrzeć.

    A pytanie o zdziwienie jest bardzo ciekawe, ale odpowiedź chyba zależy od tego co przyjmiemy za podstawę zdziwienia. Czy Tobie chodzi o to, czy możliwe jest wielokrotne zdziwienie nad tą samą “rzeczą”? Mogę codziennie przechadzać się koło magnolii i codziennie dziwić się jak w środku ogromnego miasta mogło wyrosnąć coś tak pięknego i delikatnego. Magnolia wciąż jest ta sama, zdziwienie teoretycznie też nad tym samym, ale pojawia się codziennie. Czy to to samo zdziwienie? Czy się powtarza? Pojawiają się przecież nowe aspekty tej samej magnolii chociażby przez różne warunki atmosferyczne. Ale czy to nie jest popadanie w pewną rutynę? Przechodzę obok tej magnolii i już mam w pamięci moje pierwsze zdziwienie, które po prostu sobie przypominam. Czy po pewnym czasie pewne rzeczy po prostu przestają już dziwić i przechodzimy nad nimi do porządku dziennego.

    Osobiście wolę uważać, że dziwić się można wciąż i na nowo, nawet jeśli już raz zdziwiła nas dana rzecz. Zauważ, że człowiek czasem kilkakrotnie popełnia ten sam błąd i za każdym razem dziwi się jego negatywnym skutkom, zupełnie tak, jakby nigdy wcześniej o tym nie wiedział. Myślę, że to coś w konstrukcji naszego umysłu działa w ten sposób. Tak samo, jak zachwycać można się setki razy wspaniałym obrazem, ciągle odkrywając w nim coś, czego nie było wcześniej, tak samo dziwić można się bez końca. Chociaż obawiam się, że gdyby dobrze przyjrzeć się tej mojej konstrukcji myślowej, okazałoby się, że jest sprzeczna sama z sobą, ja wolę uważać, że tak właśnie jest. Wszak postawa filozofa to ciągłe zdziwienie ;-)

  3. Milly’s avatar

    Osz, nie mogę edytować własnego komentarza :-( Chciałam jeszcze dopisać “PS”

    Dlaczego zdziwiony blog jest dziwny? Blog kojarzy mi się raczej z czymś w rodzaju zapisków z życia wystawionych na publiczny widok. Rodzajem ekshibicjonizmu – który sama też uprawiam :-) [Czy świadomy ekshibicjonizm cokolwiek zmienia?] “Zdziwienie” traktuję raczej jako rodzaj notatnika z przemyśleniami, niż pamiętnik. Granica pewnie cienka i nie da się ukryć, że witryna jak najbardziej blogowa. Pewnie znowu przeczę sama sobie :-)

  4. Anonymous’s avatar

    Zdziwienie jest niezwykłym zjawiskiem. Ja osobiście jestem zafascynowany “zdziwieniem”.

    Moje pytanie było mało precyzyjne, ale dzięki temu rozważyłaś kilka różnych możliwości :)

    Podoba mi się ta konstrukcja myślowa z pierwszego komentarza :)
    Apropo sprzeczności wypowiem się jak napiszesz coś o “paradoksach”

    Od zdziwienia zaczyna się ciekawość, która może przebudzić człowieka i otworzyć oczy na nowe zjawiska. Zdziwienie może być wyjściem do różnorodnych przemyśleń. Może być bodźcem do pogłębienia swojej wiedzy. Ale znam ludzi, którzy dziwią się i za chwilę porzucają swoje zdziwienie. Przechodzą nad zdziwieniem do porządku dziennego i idą dalej nie przejmując się tym zdziwieniem.

    Mam kolejne pytanie: Jaki są wg Ciebie konsekwencje zdziwienia dla osoby, która dziwi się?

    Pozdrawiam Adr

  5. Milly’s avatar

    Jakie są konsekwencje zdziwienia dla osoby, która dziwi się?

    Po części sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie wcześniejszym akapitem. Konsekwencje kojarzą się raczej negatywnie. Użyłabym tu innego słowa – może “rezultaty”? “Następstwa”? Wszystko zależy od samego człowieka i jego nastawienia. Jak sam zauważyłeś – są tacy, którzy zdziwią się i zapomną. Są tacy, dla których zdziwienie to dopiero początek drogi. Drogi do odkrywania zarówno siebie, jak i świata. Wolę skupić się na tym drugim typie człowieka. Cóż bowiem można powiedzieć o konsekwencjach czegoś, co nie ma zupełnie na kogoś wpływu? Jeśli natomiast wychodzi się od zdziwienia, jako bodźca który powoduje pewne reakcje – tu mamy spore pole manewru. W tym wypadku konsekwencje czy też następstwa mogą być przeróżne. Wydaje mi się, że najczęstszą reakcją na zdziwienie jest próba rozwikłania owej “zagadki”. Próba odpowiedzi na pytania, które zrodziły się w człowieku. A co najpiękniejsze, a zarazem najtragiczniejsze – kolejne odpowiedzi rodzą kolejne pytania. W rezultacie im więcej znamy odpowiedzi, tym bardziej zadziwia nas złożoność i zawiłość świata. Mówią, że nieświadomi ludzie są najbardziej szczęśliwi, jak dzieci. Ludzie, którzy się nie dziwią, nie zadają pytań. Ale czy to jest szczęście, takie prawdziwe? Skoro żyje się w świecie pozorów, gdzie wszystko jest tylko ułudą, gdzie każdy element świata pasuje do innego i nie trzeba się trudzić, aby coś zrozumieć, czegoś dociec. O ileż bardziej boli wówczas zderzenie z prawdziwą rzeczywistością, odkrycie, że jednak świat nie jest taki, jak się wydawał. To też jest rodzaj zdziwienia. Bardzo bolesnego zdziwienia. Tylko czy wówczas osoba zdziwiona również czerpie satysfakcję z odkrywania odpowiedzi? Nie wydaje mi się. I to jest chyba drugi rodzaj konsekwencji zdziwienia – próba ponownego poukładania wszystkiego tak jak było. Próba zapomnienia o tym, że świat nie jest wcale taki, jak myślimy. Jakieś wycofanie się, schowanie, ucieczka.
    Kolejnym rodzajem konsekwencji zdziwienia może być rutyna. Wyobraź sobie osobę, która zaczynała właśnie od zdziwienia światem i próby odpowiedzi na pytania, natomiast w pewnym momencie wypracowała sobie swój własny wizerunek świata, który zawiera zestaw odpowiedzi na każde możliwe pytanie. Tak zachowuje się dzisiejsza psychologia: zdziwienie-natychmiastowa diagnoza. Tak samo zachowują się lingwiści: zdziwienie-odpowiedź-to tylko problem językowy. Z jednej strony zachowują się jak osoby z mojego pierwszego przykładu – dziwią się, szukają odpowiedzi. Z drugiej strony zachowują się jak osoby z drugiego przykładu – mają swoją teorię, swój obraz świata i wszystko do niego podkładają; a co nie pasuje to zawsze da się jakoś upchnąć. Osobiście nie bardzo mi się to podoba, ale świat jakoś tak funkcjonuje…

    Pewnie można by mnożyć różne przykłady zdziwienia i różne rodzaje reakcji, jakie mogą po nich wystąpić. Nie jestem typem umysłu ścisłego, który może wszystko ogarnąć i zaklasyfikować, dlatego może poprzestanę na tym, co już napisałam. Natomiast tym razem to ja mam do Ciebie pytanie (bo tak mnie wypytujesz, ale sam już na swoje pytania nie odpowiadasz ;-) ).

    Wracając do tego, co pisałam wcześniej o szukaniu odpowiedzi na pytania i największej tragedii człowieka – mnożącym się w nieskończoność zdziwieniu. Myślisz, że zdziwienie może mieć swój kres? I kiedy on następuje, czy jest wynikiem znużenia zadawaniem sobie pytań czy raczej dojściem do wniosku, że wiemy już wszystko (lub jeszcze czymś innym, nie chcę by było to pytanie zamknięte)? I wreszcie – czy zdziwienie może być przekleństwem?

  6. Anonymous’s avatar

    Witam ponownie :)

    Jestem zaskoczony precyzją i łatwością z jaką wyrażasz myśli :) Zdecydowanie ustępuję ci na tym polu, dlatego moje wypowiedzi są krótkie i nieprecyzyjne. Dlatego nie odpowiadam na swoje pytania?

    Ale na Twoje pytania spróbuję odpowiedzieć.

    Czy zdziwienie może mieć swój kres?

    Wydaje mi się, że sama możliwość dziwienia się jest bliska nieskończoności. Jednak dużo zależy od człowieka, który się dziwi. Wymieniłaś już różne przypadki i można wnioskować że dla jednych ten kres nadchodzi, a dla innych zdziwienie jest niekończące się i bezkresne.

    Z kolei “dojście do wniosku, że wiemy już wszystko” jest wyrazem głupoty i pychy. Ta wiedza absolutna jest zarezerwowana dla Boga. Człowiek może wiedzieć mniej lub więcej od innych, ale nigdy nie może wiedzieć wszystkiego.

    W moim przypadku znużenie ciągłym poszukiwaniem jeszcze nie nastąpiło, ale jestem jeszcze młody, kto wie co będzie za kilka lat. Być może w pewnym wieku wkracza się na jakiś poziom pewności, który zapewnia spokój (mam nadzieję że to nigdy nie nastąpi). Wg mnie śmierć lub koniec egzystencji może być kresem zdziwienia.

    Czy zdziwienie może być przekleństwem?

    Ja nie uważam zdziwienia za przekleństwo, raczej nazwałbym je błogosławieństwem. Dlaczego? Kiedy uświadamiam sobie walory zdziwienia, wszystkie pozytywne myśli, które owo zdziwienie inicjuje wtedy właśnie myślę o zdziwieniu jako o błogosławieństwie. Zdziwienie jest inspirujące, pobudzające do twórczych działań. Dla mnie czasem zdziwienie jest punktem wyjścia do odkrywania piękna itd.

    Zdziwienie jako przekleństwo – chyba chodzi Ci o to „mnożące się w nieskończoność zdziwienie”. Nieustanne zdziwienie rodzi się w nas niepokój, ten chwilowy brak pewności, który zna każdy myśliciel. Wydaje się wtedy, że nagle zbrakło nam gruntu pod nogami i zaraz spadniemy w przepaść. Ciągłe dziwienie, które wytrąca nas z utartych torów myślenia i burzy spokój. Ale czy myśliciel osiąga kiedykolwiek absolutny spokój, pewność i brak wątpliwości?

    Mam nadzieje że odpowiedzi są do przyjęcia? J

    Powiem tez coś na temat rutyny o której wspomniałaś. Człowiek adaptuje się, przystosowuje do tego co przynosi nam życie. Wtedy przychodzi rutyna – sprawdzone sposoby przygotowywania śniadania czy wynoszenia śmieci pozwalają zaoszczędzić czas, którego nam tak brakuje. Rutyna staje się wygodnym sposobem na życie, ale zabija w nas spontaniczną twórczość (np. można być twórczym robiąc śniadanie w nietypowy sposób lub wynosić śmieci idąc tanecznym krokiem). Właśnie zdziwienie może być bodźcem do złamania schematu i odejścia od rutyny co jakiś czas.

    Kolejna porcja moich pytań.

    1. Samozdziwienie – Czy można się dziwić samemu sobie? Czy u Ciebie występuje taki rodzaj zdziwienia?

    2. Czy zdziwienie zawsze coś inicjuje czy może być również procesem końcowym jakiegoś toku rozumowania? Chodzi o to czy reakcją na zdziwienie jest próba zrozumienia, czy zdziwienie może przebiegać na linii – zrozumiałem i dopiero wtedy mnie to dziwi?

    3. Czy wiedza i doświadczenie życiowe zabijają w zarodku zdziwienie? Bo jeśli coś wiemy, jesteśmy pewni i rozumiemy to coraz mniej tego zdziwienia. Przyjmujemy, że to jest pewnik, oczywistość i nie ma się czemu dziwić. Czy myślisz że związku z kwestią wieku i doświadczenia można wyróżnić zdziwienie niedojrzałe (dziecięce) i zdziwienie dojrzałe (związane z pewnym bagażem wiedzy i doświadczenia życiowego)? Czy człowiek z wiekiem zabija w sobie zdolność dziwienia się? Tutaj chodzi mi o fenomen zdziwienia dziecięcego. Dzieci dziwią się wszystkiemu. Często wynika to z braku wiedzy o świecie, ale czasem wykraczają ponad tą niewiedzę. Przyznam że w tym miejscu nie potrafię nazwać tego zjawiska może Ty coś wymyślisz?

    Liczę na dalszy rozwój dyskusji :)

    Pozdrawiam Adr

  7. Milly’s avatar

    1. Samozdziwienie – Czy można się dziwić samemu sobie? Czy u Ciebie występuje taki rodzaj zdziwienia?

    Nawet nie masz pojęcia jak często. Nie tylko się sobie dziwię, ale często nie potrafię siebie zrozumieć. To taki dziwny paradoks, tak jakby siedziały we mnie dwie zupełnie różne osoby. Nie wiem czy każdy tak ma i mam nadzieję, że faktycznie tak jest. Że samozdziwienie jest czymś powszechnym. Szczerze mówiąc nie konfrontowałam swoich doświadczeń w tym względzie z nikim, więc chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i Twoje odczucia. Też się sobie dziwisz? Ja nie potrafię często wyjaśnić różnych własnych uczuć i działań. Być może dlatego zajmuję się filozofią :-) I choć amatorsko zajmuję się też psychologią i staram się znaleźć wytłumaczenie dla własnych zachowań, nieraz jest to ponad moje siły.

    Może to taka kobieca natura po prostu?

    2. Czy zdziwienie zawsze coś inicjuje czy może być również procesem końcowym jakiegoś toku rozumowania? Chodzi o to czy reakcją na zdziwienie jest próba zrozumienia, czy zdziwienie może przebiegać na linii – zrozumiałem i dopiero wtedy mnie to dziwi?

    Trochę dziwne pytanie, bo wydaje się oczywiste. Jeśli o mnie chodzi, to tak, wynik jakiegoś rozumowania może jak najbardziej generować zdziwienie. To może być niekończący się ciąg – wychodzimy od zdziwienia, analizujemy, dochodzimy do wniosków/rozwiązania i to generuje kolejne zdziwienie i kolejne dążenie do zrozumienia czegoś. Niekoniecznie musi się to wiązać tylko z jednym problemem. Czasem wynik jakiegoś procesu myślowego, który kończy się zrozumieniem tego, co wcześniej było niezrozumiałe, tworzy zdziwienie w odniesieniu do innego problemu. Śmiem twierdzić, że przeważnie niewiele rzeczy pasuje do siebie idealnie, co można zauważyć na przykładzie współczesnej fizyki. Dla przykładu – u mnie na wydziale często ponoć pojawiają się studenci fizyki, którzy głoszą totalne herezje z punktu widzenia ich dziedziny (dlatego przychodzą do filozofów, którzy chętnie z nimi dyskutują, w przeciwieństwie do ich kolegów). Ich teorie nie pasują do reszty, co nie znaczy, że nie są prawdziwe ani fałszywe. Są po prostu inne, na podstawie inaczej zrozumianego problemu rodzą się zupełnie nowe pytania. I tak jest chyba wszędzie (?)

    3. Czy wiedza i doświadczenie życiowe zabijają w zarodku zdziwienie? Bo jeśli coś wiemy, jesteśmy pewni i rozumiemy to coraz mniej tego zdziwienia. Przyjmujemy, że to jest pewnik, oczywistość i nie ma się czemu dziwić. Czy myślisz że związku z kwestią wieku i doświadczenia można wyróżnić zdziwienie niedojrzałe (dziecięce) i zdziwienie dojrzałe (związane z pewnym bagażem wiedzy i doświadczenia życiowego)? Czy człowiek z wiekiem zabija w sobie zdolność dziwienia się? Tutaj chodzi mi o fenomen zdziwienia dziecięcego. Dzieci dziwią się wszystkiemu. Często wynika to z braku wiedzy o świecie, ale czasem wykraczają ponad tą niewiedzę. Przyznam że w tym miejscu nie potrafię nazwać tego zjawiska może Ty coś wymyślisz?

    Przede wszystkim trudno powiedzieć, że są jakieś pewniki. Nie dam sobie uciąć ręki za to, że jutro wzejdzie słońce lub będzie działać grawitacja. Pewniki to chyba taka konstrukcja umysłowa. Trudno byłoby żyć i funkcjonować w świecie, w którym nic nie jest stałe i pewne, dlatego ludzie dążą do jak największej organizacji swojego życia. Chcą, żeby było jak najbardziej przewidywalne i pewne, choćby wiązało się to z różnymi złymi konsekwencjami (np. wiele kobiet nie odchodzi od facetów, którzy je biją, bo nie mają pojęcia co wydarzy się z ich życiem dalej, jak sobie poradzą, co powinny zrobić itd – strach przed nieznanym jest gorszy, niż świadomość “stabilizacji” i poczucie, że panują nad swoim życiem; psychika ludzka potrafi robić takie rzeczy, że niejeden filozof “wysiada”!). W każdym razie chodzi mi o to, że ludzie dążą za wszelką cenę do pozycji wiedzących, doświadczonych, ustabilizowanych i przewidywalnych. Zauważ, że ogromna masa ludzi po prostu wie co będzie robić za rok, za dwa, całe życie. I robią wszystko, żeby tak się stało, a wszelkie odchyły od normy są niepokojące i budzą strach (nie mówię tu o dążeniu do spełniania swoich marzeń, ale o planowaniu swojego życia tak, żeby nic nie mogło nas zaskoczyć). To zabija zdziwienie, ale wydaje mi się, że takie są tendencje przeciętnego człowieka. Ludziom nie jest potrzebne dziwienie się, bo to zabija ich spokój, wprowadza chaos i najgorsze co może być – nieznane. Wydaje mi się, że ten strach nie jest w żaden sposób uzasadniony, a podchodzenie do tego w ten sposób jest błędne. Zauważ, że multum dorosłych po prostu irytuje się, gdy ich małe dzieci zadają pytanie za pytaniem, dziwią się wszystkiemu i bardzo często pytają o takie rzeczy, nad którymi dorośli się nie zastanawiają. Wtedy padają odpowiedzi “bo tak”, “tak musi być”, albo co gorsza dorośli wręcz zabijają w dzieciach chęć pytania krzycząc bądź upokarzając malucha, który zadaje niewygodne pytania. Nie ma nic bardziej irytującego, niż taka mamuśka (często obserwuję to w autobusach i na ulicach), która karci swoje dziecko za pytania! Pół biedy, jeśli taka osoba nie zna odpowiedzi. Można to też dziecku wytłumaczyć. Ale rodzic ma przecież pozostać tym wszechwładnym i wszechwiedzącym, nie może okazać słabości, może za to okazać agresję i podkreślić swoją władzę.
    W dzieciach zabija się zdziwienie od samego początku, choć to najbardziej naturalna i jedna z najpiękniejszych cech człowieka. Nie muszę już chyba dodawać co robi z dziećmi system edukacji. Wszystko to wypacza naturalne skłonności do zadawania pytań, do dążenia do odpowiedzi, do wiedzy.
    Tak więc zdążając już do sedna sprawy – odnoszę wrażenie, że to nie wiedza i bagaż doświadczeń sprawiają, że człowiek przestaje się dziwić. Jeśli to byłaby reguła, nie byłoby ludzi, którzy mimo dojrzałego wieku dziwiliby się rzeczywistości. A przecież tacy ludzie istnieją i to dzięki nim świat idzie do przodu. Czym innym jest także zakładanie, że jest tak-a-tak, np. że jutro wzejdzie słońce. Ludzie muszą mieć teorie i hipotezy, żeby móc normalnie żyć i na ich podstawie się rozwijać, ale skończyły się już chyba czasy (mam nadzieję), że za jakąś jedynie słuszną teorię umierają miliony.
    To sam człowiek przestaje się dziwić, bo tak mu wygodniej. Łatwiej. I trudno jest takich ludzi o coś posądzać i oceniać. Można za to próbować edukować i uświadamiać. W każdym z nas tkwi pierwotne zdziwienie i zawsze warto je w człowieku obudzić.

  8. Anonymous’s avatar

    Dziękuje za wyczerpujące odpowiedzi :) W mailu masz rację – w tych komentarzach odeszliśmy daleko od tematu wpisu. Ale myślę, że brakuje trochę wprowadzającego wpisu na temat właśnie “Zdziwienia rzeczywistością”. Mogłabyś wykorzystać naszą dyskusję z komentarzy do stworzenia takiego wpisu. Może następni czytelnicy dorzucą do tego jakąś cegiełkę, a może nam przyjdzie jeszcze coś do głowy.

    Jeszcze na temat samozdziwienia: Samozdziwienie dotyka mnie dosyć często. Dlatego właśnie na pierwszym miejscu postawiłem pytanie dotyczące tej kwestii. To samozdziwienie wydaje mi się nieco innym doświadczeniem niż zwykłe zdziwienie.

    Przykład samozdziwienia: Ostatnio dziwię się pewnemu swojemu odczuciu – to uczucie należy zidentyfikować jako tęsknotę (czyli brak czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby.) Nie dziwi mnie samo występowanie takiego uczucia jak tęsknota, bo samo jego występowanie jest normalne. Moje zdziwienie dotyczy rozmiarów jakie przybiera to uczucie. Nigdy nie przypuszczałem, że może to przybrać taką siłę i natężenie. Dopiero własne doświadczenie otworzyło mi oczy. Czasami ta konkretna tęsknota wydaje mi się jakby nieproporcjonalna i wyolbrzymiona. Być może okoliczności i specyfika sytuacji tak potęgują tęsknotę, ale faktem jest zdziwienie własną reakcją uczuciową. Zupełnie nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć.

    Trafiłem na myśl Alberta Einsteina, który twierdzi, że zdziwienie “pojawia się, gdy jakieś doznanie jest sprzeczne ze światem pojęć, jaki się w nas ugruntował.” Chyba sporo w tym racji.

    A na koniec tekst mojego ulubionego SDM-u :) Nie wiem czy znasz?

    Stare Dobre Małżeństwo – Zadziwiona

    Ona się tak pięknie dziwi
    I cała taka jest zdziwiona
    Zdziwienie jej jest jak myśliwy
    I jeszcze dziwią się ramiona

    Ze zdziwienia aż podnosi brwi
    Coraz piękniejsze w tym zdziwieniu
    To jakby ktoś otwierał drzwi
    I wejść już dalej nie mógł

    Ona się tak pięknie dziwi
    I ciągle wszystkim zaskoczona
    W zdziwieniu swym aż traci siły
    Lecz dalej jeszcze jest zdziwiona

    Ją dziwi nawet płytki talerz
    Zadziwia – skrzynka pocztowa
    Ona nie musi mieć już innych zalet
    Niech tylko będzie wciąż zdziwiona

    Pozdrawiam Adr

cialis online online pharmacy download software adobe cs5 Adobe Fireworks CS4 for Mac Adobe Dreamweaver CS4 for Mac Adobe Creative Suite 5 Master Collection for Mac Adobe Creative Suite 4 Master Collection for Mac Adobe Creative Suite 4 Design Premium for Mac Adobe Creative Suite 3 Web Premium for Mac Adobe Creative Suite 3 Design Premium for Mac Adobe After Effects CS4 for Mac Adobe Acrobat 9 Pro for Mac Adobe Acrobat 8 Pro for Mac Welsh health circular lexapro effects treatment results between cipro difference levequin shelf life imitrex injections allegra generic brands between cipro difference levequin download pure edge software wow patch 2.3 and windows vista Womens health assoc elkton md Rural health clinic Womens health magazine fit coach Rheumatoid arthritis validity health euroqol Bactroban nasal for mrsa prophylaxis Hgh medical review Effexor and bipolar disorder olap software download glibenclamide isomeric forms generic plendil or felodipine labetalol hydralazine nephrotic syndrome triamterene and clavulanate potassium amitriptyline schzophrenia the lethal dose of amoxycillin ditropan cost boniva infusions billing norethindrone ethinyl estradiol allegra credit donepezil and general anesthesia feldene vs ibuprofen is depakote an maoi inhibitor doxepin skin hydroxyurea non clinical trials salmeterol and asthma viagra levitra cialis pyridostigmine bromide 1985-1986 pilots what is after femara pravachol actos microzide nitrofurantoin macrobid capsules feldene gel h5n1 oseltamivir probenecid picture of propranolol ethambutol with meals titrated down clozaril i cant think diovan hct prices hemorrhagic cystitis cyclophosphamide biaxin and zocor reaction flutamide mfg co clomiphene in man long term administration does insurance cover levitra levitra drug indication eskalith cr discontinued sulfameth trimethoprim alcohol diovan hct use in pregnancy description lipator and plavix for free etoposide drug design safety of avandamet prevpac protonix canine amantadine what happens if you snort duloxetine purchase sumatriptan succcinate prescription on li cefpodoxime proxetil ir glyburide metaform hyzaar blood pressure nelfinavir viracept demadex used for crush estradiol vaginal infection clonidine patch tts 3 sinemet klonopin neurontin or requip what drug classification is detrol compare boniva to fosamax generic name protonix kamagra tablets for sale warning letter fosamax alendronate sodium tablets mircette menstrual migraine sinemet and parkensons famciclovir valaciclovir once daily risperidone venlafaxine shampoos containing ketoconazole or ciclopirox shelf life of zantac grifulvin v medicine nexium esomeprazole drinking alcohol depakote 2000mg price eldepryl generic clomid support groups esomeprazole adverse events in clinical trials chlorzoxazone dosage ketorolac and infection and anesthesia prozac and zantac cleocin t pledgets sulfamethoxazole tmp ds tabtip cleocin t 1 sinequan doxepin synthesis levofloxacin amine cadmium cd complex rhumitoid arthritis rheumatoid arthritis caffeine cefpodoxime information is cordarone a beta-blocker cyclophosphamide brain natrual cures for caffeine withdrawals disulfiram dosage guidelines penicillin used hydrochlorothiazide dimer cefuroxime 500 mg cat casodex bicalutamide minnesota how does lo ovral work glimepiride g13 dog medication pain maximum robaxin raloxifene stroke hemorrhagic leukeran for dogs sterapred 12 day dose pack dosing zyrtec-d ingredients digitek guitar effects cfs nimodipine betapace indications pravastatin and alcohol when will famvir become generic ciprofloxacin hydrochloride msds tricor and cholesterol sertraline and dextromethorphan drug interaction prandin cut in half medication depakote er etoposide drug design doxipen doxepin prevacid maximum daily dose cleocin cream prescription nitrofurantoin macrobid capsules cleocin t pledgets levora and libido allegra credit rosiglitazone garrit doxepin skin buy premarin injection vials online ketorolac and infection and anesthesia compare boniva to fosamax glimepiride g13 dog medication pain maximum robaxin expired ziac ditropan cost chlorzoxazone dosage canine amantadine sinemet klonopin neurontin or requip safety of avandamet cleocin t 1 cyclophosphamide chemotherapy how does lo ovral work what drug classification is detrol glibenclamide isomeric forms sterapred 12 day dose pack dosing feldene vs ibuprofen escitalopram alternative doxycycline dogs lyme indomethacin recreational use nexium esomeprazole drinking alcohol deltasone mircette menstrual migraine natrual cures for caffeine withdrawals clomid support groups pyridostigmine bromide 1985-1986 pravachol actos microzide doctor's request samples of ceftin hyzaar blood pressure astrazeneca seroquel hydrochlorothiazide dimer cartia xt 120 mg capsule saand triamterene and clavulanate potassium levitra diabetic prilosec and diarehea mefenamic acid side effects